|
Małgorzata Musierowicz > Brulion Bebe B. czyli piszmy co chcemy > Pani Musierowicz opowiada głupoty... |
|
|
Page 1 2 |
<< Prev Topic | Next Topic >> |
| Author |
Comment
|
|||
|
Ewa
Unregistered User (22/6/04 19:12) |
Pani Musierowicz opowiada głupoty... W ostatniej "Angorze" jest wypowiedź pani Musierowicz, która mnie powaliła. Pani Małgorzata wspomina, jak uczyła swojego brata czytać. Robiła to, dotykając patykiem dżdżownicę... I poleca ten sposób wszystkim mamom, jako bardzo skuteczny... Komentarz dziennikarza: wyrywanie skrzydełek i nadmuchiwanie żab też jest edukacyjne. Boże, co ta kobieta wygaduje. A ja się potem dziwię, że co nowa książka, to gorsza. |
|||
|
anetta
Jeżycjanin Posts: 166 (22/6/04 20:04) |
hmm
Ewo ja nie rozumiem czego ty się czepiasz mowiac delikatnie. Pani MM uczyła brata pisać "dzdzownicami"- to fakt(jak sie czytalo jej autobiografię to sie to wie od dawna), ale czytając twojego posta odnioslam wrazenie ze posądzasz panią MM jakoby w wieku powyzej 20 lat uczyla tego brata pisania.Otoz nasza Autokra jeszcze nie chodzila do szkoły, kiedy zaczela edukować brata, a ze metoda byla skuteczna to ja nie widze w niej niczego "głupiego"(jak wynika z nazwy topicu utworzonego przez Ewę)...A że książki MM są im nowsze tym gorsze to ...TY to stwierdzilas!!!!!!!Ja się nie moge z tobą zgodzic.
Pozdrawiam
|
|||
|
Potworek
Fan! Posts: 178 (22/6/04 20:16) |
Re: hmm Droga Ewo, chyba nigdy nie miałaś styczności z małymi dziećmi. Małe dzieci nie lubią się uczyć, a tym bardziej być do tego zmuszane. Więc do dzieci trzeba mieć tzw. podejście. I bardzo popieram takie metody. Mali chłopcy i dzieci przejawiają zainteresowanie owadom (wiem bo sama przez to przechodziłam). I nic dziwnego, że Pani Musierowicz starała się jakoś w zabawny sposób zachęcić brata do nauki. Z punktu widzenia dziecka owiele bardziej ciekawiej wygląda na przykład literka "S" jako dżownica niż niezrozumiały znak na papierze. Ja żeby np. zachęcić mojego kuzyna do jedzenia zupy proponuje mu zabawę, żeby kluseczki to były stworki i musi je koniecznie uratować przed utopieniem sie w zupie przez zjedzenie ich. I wiecie jak wcina!!! Sometimes, things just seem to fall apart When you least expect them to Sometimes you want to pack up and leave behind All of them and all their smiles I don't know what to think anymore Maybe things will get better Maybe things will look brighter Maybe Sometimes, people surprise you And people surprise me Well I guess that's the price we pay For wanting so badly |
|||
|
anetta
Jeżycjanin Posts: 167 (22/6/04 20:46) |
hehe U mnie w domu mama przemycila metode( a ma 4 dzieci włacznie ze mna), ze lyzka pelna zupy to samolot
|
|||
|
Potworek
Fan! Posts: 181 (22/6/04 21:46) |
Re: hehe Sometimes, things just seem to fall apart When you least expect them to Sometimes you want to pack up and leave behind All of them and all their smiles I don't know what to think anymore Maybe things will get better Maybe things will look brighter Maybe Sometimes, people surprise you And people surprise me Well I guess that's the price we pay For wanting so badly |
|||
|
gossiash
Jeżycjanin Posts: 104 (23/6/04 12:00) |
Nie chce mi się jako¶ w głowie pomie¶cić, że, szanowna Ewo, nie krajała¶ patykiem dżdżownic na pół. WSZYSTKIE małe dzieci tak się bawi± W historyjce o nauce liter nie ma ani słowa o przemocy wobec tych nieszczęsnych dżdżownic. Może więc nie ucierpiały tak bardzo jak my¶lisz. Nie ma, co prawda, Stowarzyszenia Dżownic Poszkodowanych przez p. MM i raczej się już nie dowiesz niczego o ich stanie Niech ta kwestia nie spędza Ci snu z powiek Jeżeli nie wiesz, to powiem Ci w sekrecie, że ta czę¶ć dżdżownicy, w której jest tzw. "siodełko" (zgrubienie na ¶rodku ciała służ±ce do rozmnażania), odrasta, uzupełniaj±c ubytek ciała i dżdżownica szczę¶liwie żyje sobie dalej P.S. Ile much i komarów postradało życiew z twojej ręki w zeszłym roku? A może uwielbiasz, kiedy cię obsiadaj± P.S2. Zapytałabym jeszcze, ale nie zapytam, ile kurczaków i ¶winek padło ofiar± twojego układu trawiennego w ubiegłym roku, Szanowna Obrończyni Uci¶nionych Dżdżownic P.S3. Z twoich postów bije frustracja i zło¶ć |
|||
|
Potworek
Fan! Posts: 182 (23/6/04 12:25) |
Jeśli tak bardzo intryguje Cię droga Ewo, sprawa tych nieszczęsnych dżownic, polecam książkę "Lato" Tove Jansson, w której znajduje się o tej sprawie "odrastania" tych dżownic. Sometimes, things just seem to fall apart When you least expect them to Sometimes you want to pack up and leave behind All of them and all their smiles I don't know what to think anymore Maybe things will get better Maybe things will look brighter Maybe Sometimes, people surprise you And people surprise me Well I guess that's the price we pay For wanting so badly |
|||
|
Ewa
Unregistered User (23/6/04 13:25) |
Nie chce mi sie odpowiadać na każdego posta z osobna, dlatego wyprodukuję odpowiedź zbiorczą. Po pierwsze nie potępiam dzieci za to, że kroją dżdżownice czy w inny sposób męczą zwierzęta. Dziecko nie wie, że sprawia ból żywej istocie, ale od tego są dorośli, żeby to dziecku wytłumaczyli. Nie potępiam p. Musierowicz za to, że robiła tak, będąc dzieckiem. Potępiam ją za to, że zachęca innych do tej metody. Równie dobrze mogłaby wyginać niemowlę w różne strony, żeby przypomnało literkę. Dziecko by przeżyło, ale jak by się czuło w tej sytuacji..? No właśnie. Dżdżownice też nie lubią być traktowane w ten sposób. Po drugie - zdawałam maturę z biologii i byc może na temat dżdżownic wiem więcej od Was. Po trzecie - cóż to za oryginalna teoria, że dzieci nie lubią się uczyć??? Moja siostra nauczyła się czytać sama w wieku czterech lat. Wystarczyły jej klocki z literami, którymi się bawiłyśmy. Ja również zawsze lubiłam się uczyć i nikt nie musiał mnie do tego zachęcać. Po czwarte - jestem wegetarianką, więc proszę mu wyliczać zjedzonych zwierząt, dobrze? Może się jeszcze muszę wyspowiadać ze skórzanych butów, co? Bardzo żałosny zarzut i przykro, że właśnie na stronie fanów takiej pozytywnej serii. Poza tym jest pewna różnica między jedzeniem zwierząt, a zachętą do ich męczenia. Jeśli przeznaczycie część swojej uwagi na cos innego niz rozmyślanie o cudzie Jeżycjady - a przyznam, że godzien jest rozmyslań - to może zdołacie dostrzec tę różnicę. Zastanawiam się, czy jesteście tak zaślepieni uwielbieniem dla wyżej wymienionej serii, że konstruktywna krytyka przerasta Wasze możliwości. Uwielbiam te książki, często do nich wracam, ale to nie zaślepia moje spojrzenia na panią Musierowicz. Uważam, że jako osoba medialna i szanowana przez wielu powinna zdawać sobie sprawę z zasięgu swoich wypowiedzi. Jest mi przykro, że tak się wypowiedziała, ponieważ obnażyła swoją ignorację w sprawach proekologicznych. I tyle. Pozdrowienia dla wszystkich bojowników jedynej słusznej opcji MM! |
|||
jusiak
![]() (23/6/04 21:10) |
Dobry wieczór. Myślałam, że wytrzymam, ale niestety nie udało mi się Artykułu nie znam, ale czytałam biografię, w której pani M. (heh, oskarżona Małgorzata M.) wyznaje (przyznaje się heh), że uczyła brata czytać przy pomocy dżdżownic. I nie ma w tym nic oburzającego czy gorszącego, bo Dzieckiem Pani M wtedy była, co wszystkie zgodnie stwierdziłyśmy. Moje doświadczenie potwierdza zainteresowanie dzieci owadami, zamiłowanie do wyrywania skrzydełek, zamykanie os pod szklanką, etc. Oddawałam się w/w czynnościom i nikt nie nazywał mnie (w każdym razie z tego powodu Ewa uważa, że Pani MM nie powinna polecać ‘dżdżownicowej metody’ Mamom. I tu skłaniałabym się do przyznania Tobie, Ewo, racji, ale nie bądźmy śmieszne uznając, że dżdżownica też człowiek (nawet niemowlę, buehh), czy pies, lub chociażby ryba. Skoro zdawałaś maturę („Po drugie - zdawałam maturę z biologii i byc może na temat dżdżownic wiem więcej od Was.” – hehehehhh, rozbroiłaś mnie, naprawdę „Po trzecie - cóż to za oryginalna teoria, że dzieci nie lubią się uczyć??? Moja siostra nauczyła się czytać sama w wieku czterech lat. Wystarczyły jej klocki z literami, którymi się bawiłyśmy. Ja również zawsze lubiłam się uczyć i nikt nie musiał mnie do tego zachęcać.” Wcale nie taka znowu oryginalna. Od 5 lat ‘pracuję’ w niektóre weekendy, wieczorami i w wakacje jako niania, mam też 4lata młodszą ode mnie Siostrę, więc wiem coś niecoś o tej oryginalnej teorii. Cudownie, że Ty i Twoja Siostra to wyjątki, notabene ja też do nich należę, ale wyjątki potwierdzają regułę (banał, no ale prawdziwy). Tak gwoli ścisłości - nie jestem zagorzałą i bezkrytyczną miłośniczką Pani MM – po prostu bardzo lubię Jej książki. „Zastanawiam się, czy jesteście tak zaślepieni uwielbieniem dla wyżej wymienionej serii, że konstruktywna krytyka przerasta Wasze możliwości.” „Poza tym jest pewna różnica między jedzeniem zwierząt, a zachętą do ich męczenia. Jeśli przeznaczycie część swojej uwagi na cos innego niz rozmyślanie o cudzie Jeżycjady - a przyznam, że godzien jest rozmyslań - to może zdołacie dostrzec tę różnicę.” Przeczytałam dokładnie posty Poprzedniczek i nie zauważyłam słów świadczących o braku szacunku do Ciebie, za to Twoje posty aż kipią od pogardy i poczucia cholernej wyższości. I z tego powodu, a nie zamiłowania do książek Pani MM, jestem dla Ciebie niemiła. Ot co. All in all: uważam, że istnieją lepsze sposoby mające zachęcić Dziecko do nauki. Zainteresowanych proszę o kontakt - mail: bojestkrowaniebezpieczna@o2.pl lub gg#2828241, buehehh A tak w ogóle nie rozumiem, o co tyle szumu, Czyżby jakaś mała prowokacja? dobranoc $podobno mnisi tybetanscy lubia kiwi do kapieli$ |
|||
|
Potworek
Fan! Posts: 184 (23/6/04 21:16) |
Odpowiem szczerze: nie jestem ani wegetarianką ani nie specjalnie zajmuje sie obroną praw zwierząt. Owszem przejmuje mnie ich los - ale osobiście bardzo nie lubie dżownic. I bynajmniej nie jestem zaślepiona. Oj tego mi prosze nie wmawiać. Rozumiem, że pani Musierowicz jest człowiekiem i ma prawo do błędów. I myślę, że ona już sama wie jakie błędy popełnia i nawet nie trzeba ich jej wytykać. Ale w tej sprawie nie dopatruję się błędu. Naprawdę gdybym chciała - po prostu nie umiałabym. Mam po prostu swoje zdanie na temat tej sprawy. Nie bardzo przejmuje mnie los dżownic. Jak je widze, to po prostu, hm, wydają mi sie nie zapiękne. Co prawda to prawda są pożyteczne i tak dalej, ale jeżeli by już dopatrzac sie winnych to juz lepiej mnie osądzać. Naprawdę. Z czystym sumieniem przyznaje ze dopusciłam się śmierci a raczej przpołowienia i męczenia wielu dżownic - i zresztą nie tylko ich. Co róż zabijam jakieś owady. A to komary, niczym nie winne pająki, robale itp. I co najgorsze nie jedno krotnie kazłam takie robale zabijać mojej rodzinie - gdyż ich sie bałam. I wiem jedno, jeżeli przeszedł by tu jakis obżydliwy wstretny robal walnęłabym go gazetą. Dlatego moze ze nie żywie do tych stworzen zbyt miłych uczć. Być może zabrzmiało to nieco sadystycznie, ale taka jest prawda. Wbrew pozora rekalamy i gazet też nam każą zabijać i męczyć stworzenia - a jak to jest z komarami? Droga Ewo ta sprawa jaest bardzo złożona i chyba dyskusja zrobiła się troszke dziwna. Roztrząsamy tu malutki fragment tekstu. Być może jest błędem i głupotą jak sądzi Ewa, i wpełni szanuje twoje zdanie. A być może pani Musierowicz powiedziała to tak, żartobliwie. Przecież nikt chyba po przeczytaniu takiego wywiadu nie wyjdzie ze swoim dzieckiem na dwór i będzie go uczyć czytać na dżownicach, no nie? Ewo, mam nadzieję, że i ty uszanujesz nasze zdanie i poglądy i nie bedziesz żywić do nas nie przyjemnych uczuć. Mam tez nadzieje, że może sie zarejestrujesz i będziesz zaglądać do nas częściej? Sometimes, things just seem to fall apart When you least expect them to Sometimes you want to pack up and leave behind All of them and all their smiles I don't know what to think anymore Maybe things will get better Maybe things will look brighter Maybe Sometimes, people surprise you And people surprise me Well I guess that's the price we pay For wanting so badly |
|||
|
anetta
Jeżycjanin Posts: 172 (23/6/04 22:23) |
Ewo, nie wiem dlaczego gorycz taka olbrzymia przemawia przez ciebie z powodu dzdzownic...dla mnie te twoje zarzuty stają sie smieszne;niedlugo pani MM bedzie posądzana o maltretowanie zwierząt za sprawą niejakiej Ewy... A co do tego zaslepienia i bezgranicznego uwielbienia Jeżycjady...:chyba nie lubisz byc oceniana po pozorach i przez osoby, ktore cie dobrze nie znają, a Ty to wlasnie robisz I ciekawa jestem, czy ty jestes taka "święta i bez grzechu" skoro tak surowo potrafisz skrytykowac jedną osobę za jedną wypowiedz umieszczoną w prasie....Moze warto rowniez na siebie spojrzec troche krytycznie, a nie uwazac sie za najmądrzejszą wsrod nas z dziedziny biologii... To tyle chcialam i pozdrawiam
|
|||
|
Obroczyni Ucinionych Ddownic
Unregistered User (25/6/04 17:05) |
...choć to matka głupich ponoć (...), że uda mi się załagodzić spór, który wymknął się chyba spod kontroli moi Szanownym Rozmówczyniom. I nie piszę tego z ironią - podkreślam dla jasności - bo mimo odmiennych poglądów szanuję Wasze zdanie i mogę najwyżej ubolewać, a nad czym - niech to już pozostanie poza tym forum.
Do jusiak: Miło mi, że wprawiłam Cię w dobry humor. Tak, wiem jak zbudowany jest system nerwowy dżdżownic (wykład Twój daremnym był). Napisałaś jednak: "Dla porównania: ile zwojów nerwowych ma wspominana wcześniej ryba? Nie mówiąc o psie, heh.". Rozumiem, że Twoim zdaniem dżdżownica jest stworzeniem tak prymitywnym, że nie odczuwa bólu? Zapewniam Cię, że takie dotykanie patykiem (dla ludzi to faktycznie żadna tortura) to dla niej wrażenie mało przyjemne. Przykro mi, że to kwestionujesz. Wracając - mam nadzieję, że po raz ostatni - do kwestii zapału do nauki u dzieci. Znam wiele dzieci, które mają ogromną ciekawośc poznawczą, uważam więc, że wyjątki wcale nie potwierdzają reguły. Jak mawiał mój profesor, jeśli jakiś wyjątek nie mieści się w regule, to znaczy, że reguła jest wadliwie skonstruowana i należy ją zmodyfikować z uwzględnieniem takich właśnie wyjątków. Zgadzam się z jego słowami. Nie chciałam Cię urazić stwierdzeniem o byciu zagorzałą zwoleniczką MM. Przepraszam. Nie uważam też, że jesteś dla mnie niemiła, tak jak sobie nie zarzucam faktu, że moje posty "aż kipią od pogardy i poczucia cholernej wyższości". Cóż, skoro odebrałaś moją wypowiedź, to sprawa Twojej interpretacji. A propos - które to moje posty cechuja się wspomnianymi zarzutami? Pozdrawiam. Do Potworka: Wybacz, jeśli poczułaś się dotknięta posądzeniem o zaślepienie. Nie odmawiam też p. Musierowicz prawa do błędów. Zrobiła błąd, który zauważyłam. Zapewniam Cię, że gdybym miała mozliwość porozmawiania z nią w cztery oczy - chętnie bym jej przedstawiła mój punkt widzenia z uzasadnieniem. Napisałaś dalej: "Nie bardzo przejmuje mnie los dżownic. Jak je widze, to po prostu, hm, wydają mi sie nie zapiękne". I właśnie to mnie tak badzo boli. Świadomość młodych ludzie na temat innych istot jest zatrważająca, czego zacytowane zdanie jest najlepszym przykładem. Od takiego myślenia się zaczyna. Brzydkie robale, potem brzydcy Azjaci czy inna "inność". Wiem, że w Twoim wieku nie rozumie się jeszcze wielu rzeczy. Chciałabym więc uczulić Cię na kwestię prawa do życia. Nie tylko Twojego, ale i innych, nawet tych "nie zapięknych" istot. Jeśli coś jest brzydkie wcale nie zasługuje na mniejszy szacunek. Odkryłaś tym stwierdzeniem, że wartościujesz to, co ma dla Ciebie cenniejsze walory estetyczne. Utwierdzając się w takim przekonaniu, będziesz w życiu dorosłym kierować się podświadomie zasadą, że jeśli coś jest ładniejsze, to na pewno jest bardziej wartościowe (czyli: mądrzejsze, cenniejsze, smaczniejsze, zasługujące na podwyżkę........). Zaczęły się wakacje, więc polecam Ci sięgnięcie po jakąś pozycję z psychologii społecznej. Może wtedy uda nam się skomunikować bez wrażeia przykrego dla obydwu stron. Napisałaś także: "mam nadzieję, że i ty uszanujesz nasze zdanie i poglądy i nie bedziesz żywić do nas nie przyjemnych uczuć". Naprawdę nie żywię do Was żadnych nieprzyjemnych uczyć, tylko mi szkoda, że myślicie w tak schematyczny sposób i odbieracie to wszystko niczym klub radia maryja... Do anetty: Gorycz z powodu dżdżownic przemawia przeze mnie, ponieważ, jak napisałam wyżej, odbieranie pewnych praw zwierzętom bardziej prymitywnym niż choćby pies, znieczula także na inne kwestie. Ostatnio byłam świadkiem, jak chłopak w wieku 9-10 lat wrzucił do stawu psa. Pies się wyrywał, ale został wrzucony, przez co naleciało mu wody do uszu i potem trząsł głową. Gdy podbiegłam do niego i spytałam, dlaczego dręczy tego psa, powiedział mi, że to jego pies i może z nim robić to, co chce. I wrzucił go jeszcze raz, a potem skopał... Przyrzekłam sobie, że jak go jeszcze raz spotkam (uciekł mi, oczywiście, jak mali Lisieccy), to też go wrzucę do stawu (płytko jest, nie utopi się). I nie jest dla mnie usprawiedliwieniem, że gdy kroił dżdżownice, jak wszystkie dzieciaki na tym świecie, to nikt mu nie powiedział, że tak nie wolno. Wam rodzice powiedzieli, ale i tak dziwi Was moje - niby przesadzone - oburzenie. Dżdżownica jest prymitywna, ale to nie powód, aby propagować w mediach układanie jej patykiem. Mozna układać literki z makaronu nitki. Można kupić klocki. Można wyciąć z papieru i pokolorować. Można zrobić milion rzeczy nie szkodząc sobie i innym, a zwłaszcza tym, którzy nie mogą się sami bronić. Ciebie również nie chciałam urazić, przepraszam. Co prawda napisałaś: "SKAD TY MOZESZ WIEDZIEC JAKIE JEST NASZE SPOJRZENIE NA AUTORKE JEZYCJADY???????????????????????czy czytalas nasze posty na tym forum?Wątpię." Otóż czytałam. Nie raz i nie od wczoraj. O tym, jakie jest Wasze spojrzenie na autorke Jeżycjady można łatwo wywnioskować choćy po sposobie pisania o niej przez Was: pani Małgosia. Używanie deminutywów jest jednym ze sposobów okzania sympatii do jakiegoś obiektu. A na tym forum pojawia się to niezmiennie. Nie patrząc daleko, bioraca w tej dyskusji Potworek napisała w jednym z postów: "Ale przecież pani Małgosia to też jak najbardziej człowiek (wspaniały!)". Czy mam przytoczyć inne przykłady owego uwielbienia, od którego się odcinasz..? Nie wiem, skąd się wzięło takie "tupane nóżką" zdanie: "I ciekawa jestem, czy ty jestes taka "święta i bez grzechu" skoro tak surowo potrafisz skrytykowac jedną osobę za jedną wypowiedz umieszczoną w prasie....Moze warto rowniez na siebie spojrzec troche krytycznie". Sądzisz, że jestem "święta i bez grzechu"? Miło mi, że w taki sposób mnie odebrałaś, ale oczywiście nie jestem ideałem, jak nikt z nas. Staram się jednak nad tym pracować, próbuję też pomóc innym dojrzeć pewne kwestie w innym świetle, stąd moje oburzenie na propagowane przez MM metody dydaktyczne dla matek. Juz to wyżej uzasadniłam, w razie potrzeby przeczytaj jeszcze raz. Jeszcze zarzut o uważaniu się za "najmądrzejszą wsrod nas z dziedziny biologii...". Po pierwsze to była ironia, Twoja strata, że nie zrozumiałaś, po drugie zważywszy Twój wiek (16 lat), naprawdę podejrzewam, że wiem więcej od Ciebie i niekoniecznie w dziedzienie biologii. Nie oburzaj sie jednak, że to zarzut, po prostu jesteś młodsza ode mnie i masz jeszcze czas na naukę i myślę, że go wykorzystasz właściwie, aby za kilka lat uważać się za "najmądrzejszą" na jakimś forum dla nastolatek. Pozrawiam Was ciepło i życzę miłych wakacji nad lekturą Jeżycjady (też mam to w planach). Nie denerwujcie się już, bo nie po to tu wchodzę, aby "przemawiała przeze mnie gorycz", poza tym złość piękności szkodzi (patrz: Tygrys). Odrobina polemiki nie szkodzi nikomu, a Jeżycjada jest mimo wszystko naj naj naj! |
|||
|
Potworek
Fan! Posts: 190 (25/6/04 19:43) |
HTML Comments are not allowed Sometimes, things just seem to fall apart When you least expect them to Sometimes you want to pack up and leave behind All of them and all their smiles I don't know what to think anymore Maybe things will get better Maybe things will look brighter Maybe Sometimes, people surprise you And people surprise me Well I guess that's the price we pay For wanting so badly |
|||
|
anetta
Jeżycjanin Posts: 177 (25/6/04 19:57) |
1. Nie odcinam się od uwielbienia pani MAŁGOSI poniewaz ją uwielbiam i wyznaję to otwarcie, lecz nie należy chyba krytykować kogoś za "uwielbianie", ktore tak naprawde dodaje skrzydeł i rozświetla nieraz zwykły szary dzien(przynajmniej w moim wypadku). 2. Mam 17 lat a nie 16, ty na pewno wiesz o dzdzownicach więcej niz ja , ale nie przyszło ci na myśl, ze wsrod forumowiczek moze byc osoba studiująca biologię( nie chcialabym byc wtedy w twojej skórze, bo ktoś mogłby wtedy poczuć sie troszkę głupio). I cos wydaje mi sie, ze polonistyki tez nie studiujesz, bo definicja ironii jest troszke inna niz ta twoja interpretacja zdania:"zdawałam maturę z biologii i byc może na temat dżdżownic wiem więcej od Was." 3.Moja opinia o tym ze jestes "święta i bez grzechu" była ironią - Twoja strata ze nie zrozumiałaś. 4.Skoro (jak sama powiedzialas) to forum dla nastolatek to moze nie nalezy pokazywac za bardzo wiedzy ktorą zdobylas, bo nastolatki mogą sie oburzyć. To tyle chcialam i Potworku- nie przejmuj sie opiniami naszej doswiadczonej Obronczyni Dzdzownic...:
|
|||
renifer
![]() Posts: 346 (25/6/04 22:13) |
Quote: ja tylko taka sprawa, czy Wam tez sie to wyswietlilo zamiast wypowiedzi Potworka ostatniej?? *Wohl der Nacht, die mir die Freude macht, Besuche herzuführen! |
|||
|
gossiash
Jeżycjanin Posts: 105 (26/6/04 9:51) |
Ale się zrobiło groĽnie Ewo, z czego wnosisz, że jeste¶my za¶lepione na jakikolwiek temat Ponadto, z cał± odpowiedzialno¶ci± mogę Cię zapewnić, że s± dzieci które nie lubi± się uczyć liter. Moj braciszek nie odczuwał takiej potrzeby i dopiero w II klasie szkoły podstawowej nauczył się czytać (zmuszony wiadomymi okoliczni¶ciami). Czytano mu dużo w dzieciństwie, więc odpada argument o jakiej¶ patologii A teraz apel DO WSZYSTKICH, KTÓRZY UCZˇ LITEREK NIEWINNE DZIECI: błagam was, nie stosujcie do tego celu dżdżownic i nie polecajcie takiej metody, bo będzie afera P.S. Osobi¶cie uważam, ze s± większe zbrodnie niż nauka liter na dżdżownicach i polecanie tej metody Np. w USA dzieci na biologii kraj± żaby z bij±cymi serduszkami. Po rozkrojeniu te żabki (razem z ich serduszkami) trafiaj± do kosza Biologowie też męcz± pokaĽne ilo¶ci zwierz±tek, żeby innym zwierz±tkom (tzn. ludziom żyło się lepiej). Większy pożera mniejszego - odwieczne prawo natury |
|||
|
gossiash
Jeżycjanin Posts: 106 (26/6/04 10:04) |
Ewo, a może napisałaby¶ co¶ miłego o Autorce albo jej twórczo¶ci? Jak wiesz, jest to forum dla MIŁO¦NIKÓW Twoje posty, jak do tej pory, tej warunku nie spełniaj± Ciekawa jestem, sk±d w Tobie tyle pretensji? Czyżby p. Musierowicz wyrz±dziła Ci jak±¶ krzywdę I dlaczego odmawiasz NAM gor±cego i bezkrytycznego uwielbienia dla naszej autorki? Przecież każdy ma do tego prawo Ponadto, obiecuję Ci uroczy¶cie, że NIE BĘDĘ własnych dzieci nauczała liter za pomoc± dżdżownic P.S. Dobrze, że p. Musierowicz nie jest seryjn± morderczyni± albo recydywistk± (jej zbrodnia miała chyba charakter akcydentalny, bo my¶lę, że Jej brat, był bardzo pojętnym dzieckiem), bo wtedy dopiero miałyby¶my kłopot |
|||
|
gossiash
Jeżycjanin Posts: 107 (26/6/04 10:06) |
Jeste¶my czym¶ na kształt sekty |
|||
DoriTheSuperGirl
![]() Posts: 102 (27/6/04 1:50) |
Ewo - przede wszystkim - witam Cię na forum Trochę dziwnie zaczęłaś swoją bytność tutaj - od założenia tematu o tak kontrowersyjnej nazwie , ale oczywiście masz prawo do swojego zdania . Nie zamierzam stąd nic usuwać , bo miło poczytać taką zdrową wymianę zdań , tak długo jak jest zdrowa. Co do tych dżdżownic nieszczęsnych - wiesz , ja w sumie rozumiem Twój punkt widzenia... gdy widzę zwierze "w niedoli" to serce mi krwawi , przez jakiś czas też byłam wegetarianką - ze względów zdrowotnych musiałam jednak porzuć ten sposób odżywiania się , a żeby pochować mojego pieska jechałam ponad 100k , bo niewyobrażałam sobie że miałabym ją wyrzucić na śmietnik . Z drugiej jednak strony - nie przesadzajmy! Przecież p. MM była wtedy bodajże w wieku wczesnoszkolnym i nie robiła tego po to aby sprawić im ból... a jak się przysłużyła literaturze! No - i na koniec odzywa się we mnie duch potencjalnego pedagoga którym jak dobrze pójdzie zostanę w niedalekiej przyszłości - nauka przez zabawę przynosi najlepsze efekty. Klocki z literkami - dżdżownice , właściwie to działanie jest takie samo a że czasy były ciężkie i były to najłatwiej dostępne środki dydaktyczne ... and i'm so sad like a good book i can't put this day back a sorta fairytale with you |
|||
|
Ewa
Unregistered User (27/6/04 11:37) |
Ech, przyjmujecie tylko to, co chcecie. Ostatni raz powtarzam, że MAM PRETENSJE DO PANI MAŁGOSI LI I JEDYNIE O TO, ŻE BĘDĄC KOBIETĄ W SWOIM WIEKU POLECA INNYM MĘCZENIE DŻDŻOWNIC JAKO METODĘ DYDAKTYCZNĄ. NIE MAM do niej pretensji o to, że robiła to jako dziecko, bo dzieci nie widzą w tym nic złego. Straciłam ochotę na dalszą dyskusję w tym tonie. Szkoda, że nie macie ochoty zrozumieć, dlaczego jestem taka wpieniona. Pozdrawiam. |
|||
jusiak
![]() (27/6/04 13:22) |
Quote: Quote: przepraszam, ale ja chyba zrozumiałam o co Ci chodziło, czy nie? a tak odnośnie wcześniejszego Twojego postu, w którym prosisz o cytaty Twoich pogardliwych stwierdzeń, to podaję je ponownie (już je przytaczałam w moim pierwszym poście): Quote: Quote: Twoim zdaniem nie ma nic pogardliwego, o ile nie chamskiego, w w/w zdaniach? fajnie. dobranoc. ps. nadal mam dziwne przeczucie, jakoby ktoś się z nas naśmiewał $podobno mnisi tybetanscy lubia kiwi do kapieli$ |
|||
| Page 1 2 |
<< Prev Topic |
Next Topic >>
|
Email This To a Friend |
|